Dolina Starobociańska
2010-09-28
To najbardziej na zachód wysunięta część Tatr, ale ten kto myśli, że przez to mniej atrakcyjna byłby w wielkim błedzie. Widoki jakie rozpościerają się z największego szczytu tej części Tatr - Starobociańskiego Wierchu naprawdę potrafią zapierać dech. Trasa nie jest trudna i naprawdę nie wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania kondycyjnego choć nalezy się przygotować na kilka godzin wędrówki, mnie zajęło to ok. 9,5h bez specjalnego pośpiechu.
Do zdobycia są trzy szczyty:
- Trzydniowiański Wierch - 1758 m.n.p.m.
- Kończysty Wierch - 2002 m.n.p.m.
- Starobociański Wierch - 2176 m.n.p.m.
Trasę rozpocząłem z Kir (nie z Kirów jak poprawiła mnie kiedyś gaździna, u której zatrzymałem się na nocleg ;) )gdzie po krótkim marszu wzdłóż jezdni wchodzimy na zielony szlak. Tym szlakiem przemierzamy bez żanego trudu całą Doline Chochołowską obok miło szemrzącego Potoku Chochołowskiego, pogoda mi wtedy naprawdę dopisała. Następnie kierujemy sie na czerwony szlak, który doprowadzi nas do pierwszego celu wędrówki, a więc na Trzydniowiański Wierch. Stamtąd kierujemy się ponownie na zielony szlak i nim zmierzamy na kolejny szczyt tj. Kończysty Wierch - widoki z tego szczytu sa niesamowite. Mnie urzekły trzy małe polodowcowe stawy których zielonkoawy błękit pięknie kontrastował z pożółkłymi trawami jakie zbiegały po zboczach do samych brzegów. Z tego szczytu mamy już tylko ok. 50 min drogi na Starobociański Wierch. Podejście nie jest trudne i na pewno fakt zdobycia najwyższego szczytu tej części Tatr daje wiele satysfakcji. Z ciekawostek dodam, że ten rejon upodobaly sobie kozice, które przy odrobinie szczęścia można zobaczyć na zboczach, mi się to udało.
Zobacz szlakPowrót wyznaczyłem sobie zielonym szlakiem przez Siwą Przełącz (1812 m.n.p.m.) następnie na przełącz Iwaniacką i pomarańczowym szlakiem do schroniska na Hali Ornak. Schronisko wtedy było w przebudowie ale i tak można sobie było kupić kubek gorącej herbaty, jeśli tej w termosie już zabrakło (oczywiście po tzw. "schroniskowej cenie" ;) ). Trasa mimo że nie jest specjalnie trudna to jest dość długa dlatego bez dłuższego postoju schodziłem dalej do Kościeliskiej Doliny i następnie do miejsca wymarszu tj Kir. Jeśli ktoś stwierdzi że jest bardzo zmęczony ostatni odcinek drogi ma szanse przejechać góralską bryczką, które kursuja po Kościeliskiej Dolinie do samych Kir. O jednej rzeczy należy pamietać, o tej porze roku czyli pod koniec września dzień kończy się ok godz. 19 dlatego należy tak zaplanować sobie wyjście i marsz aby nas zmrok nie zaskoczył na szlaku.
/trasa zrobiona we wrześniu 2010 r./