Orla Perć - Granaty, drugie podejście

2018-09-27

Orla Perć - Granaty, drugie podejście

Na szlak wyruszyłem (jak dla mnie) wcześnie rano tj. ok 8.00. Oczywiście góry i tym razem przywitały mnie mżawką deszczu ze śniegiem, ale pomimo tego w schronisku na Gąsienicowej Hali zameldowałem się po 1,5h drogi a więc ok 9.30. Panująca pogoda tj. temperatura w okolicach kilku stopni powyżej zera i zmoczone deszczem ławki i stoły posadowione wokół schroniska nie zachęcały aby zjeść przy nich śniadanie. Na szczęście, pomimo dużego tłoku udało mi się znaleźć w środku jakieś wolne miejsce i w miarę spokojnie posilić się przed dalszą drogą.

Ponowną wędrówkę rozpocząłem ok 10.00 niebieskim szlakiem w kierunku Czarnego Stawu, mżawka jakby trochę odpuściła i można było ściągnąć kaptur z głowy. Po dotarciu niebieskim szlakiem nad Zmarzły Staw skierowałem się na żółty szlak w kierunku "Koziej Dolinki". Stamtąd miałem zamiar Żlebem Kulczyńskiego dostać się na czerwony szlak biegnący szczytami Orlej Perci.

Tu muszę się pochwalić że nowe wyposażenie jakie sobie sprawiłem na wędrówkę w postaci kijków oraz raków bardzo się przydało. Aura już na tej wysokości była mało sprzyjająca, śnieg mokry zalegał do wysokości kolan i już tu utrudniał poruszanie się. Dzięki kijkom jednak mogłem dość łatwo badając przed sobą drogę unikać większych zasp.

Jednak najgorszy w tym okazał się brak możliwości odszukania oznakowania szlaku, czarny szlak - Żleb Kulczyńskiego był totalnie skryty pod śniegiem, a próby jego odszukania spełzły na niczym. Ogarniała mnie irytacja i wkurzenie na TOPR, aurę i nie wiem jeszcze na co. Na szczęście jedynym rozwiązaniem poza powrotem do schroniska okazał się marsz zielonym szlakiem w kierunku na Zadni Granat. Wybrałem tą drogę wiedząc jednocześnie że mała część Orlej Perci nadal pozostanie do przejścia. Droga okazała się trudna i wymagająca zwłaszcza że na szlaku nie było nikogo i musiałem wytężać wzrok aby nie zboczyć ze szlaku. Ostatecznie zapadając się co jakiś czas po kolana w śniegu o godz. 14.30 Zadni Granat został zdobyty.

Zobacz szlak

Dalsza droga wiodła już czerwonym szlakiem Orlej Perci na Pośledni Granat a dalej na Skrajny Granat, do którego dotarłem po godzinnej samotnej wędrówce zboczami, łańcuchami i w zalegającym śniegu. Na szczęście pogoda się trochę poprawiła i nawet co jakiś czas pokazywało się słonko na kilka minut na tzw "foto-okna", by za chwilę znów schować się za chmurami.
Najtrudniejszy odcinek miał dopiero nastąpić a było nim zejście ze Skrajnego Granatu żółtym szlakiem do Czarnego Stawu. Problemem poza trudnymi warunkami okazało się szukanie szlaku..i błądzenie aby na niego wrócić. To sprawiło że traciłem dużo czasu i sił aby trzymać się właściwej ścieżki. Powiem otwarcie że bez kijków praktycznie byłoby to niemożliwe bo tylko dzięki nim udawało mi się znajdować grunt w głębokim mokrym śniegu, raki też odegrały swoją rolę. Ostatecznie po pokonaniu tych przeciwności zszedłem nad Czarny staw a stamtąd do schroniska tylko że było to już po 18.00.

Niestety bardzo ciężkie warunki i problem z szukaniem szlaku spowodowały że znacznie wydłużył się mój czas przejść i w drodze do Kuźnic - pierwszy raz podczas moich wędrówek - w rejonie Boczania dopadł mnie zmrok. Na szczęście udało mi się podłączyć do jakiejś grupki powracającej jeszcze o tej porze, wyposażonej w czołowe latarki, która powiem szczerze po prostu uratowała mi skórę. Bo oczywiście wyposażyłem się w nowy sprzęt (raki i kijki) ale o "starym" tj w tym wypadku latarce zapomniałem i wolę nie myśleć jak odbywałaby się moja wędrówka po tej koszmarnie wyboistej drodze w całkowitej ciemności..bbrrr.

Moje czasy przejść:

  • Kuźnice - Murowaniec 9.00-10.30 (szlak niebieski przez Boczań)(1,5h)
  • Murowaniec - Zmarzły Staw 10.50-12.20 (1,5h)
  • Zmarzły Staw - Kozia Dolinka 12.20 - 13.00 (40min)
  • Kozia Dolinka - Zadni Granat 13.30 - 14.35 (1h5 min)
  • Zadni Granat - Skrajny Granat 14.35 - 15.30 (55min)
  • Skrajny Granat - Schr. Murowaniec 15.30 - 18.10 (2h40min)
  • Murowaniec - Kuźnice 18.10 - 19.40 (1h30min)

/trasa zrobiona: 27.09.2018 r./