Mała Babia Góra, Babia Góra (Diablak)

2009-09-25

Mała Babia Góra, Babia Góra (Diablak)

Celem jest wejście na dwa szczyty:

  • Mała Babia Góra - 1517 m.n.p.m.
  • Babia Góra - 1725 m.n.p.m.

Pierwszy dzień wędrówki to szlak na Małą Babią Górę. Na trasę wyruszyłem stosunkowo późno bo dopiero po godzinie 10.00 ale trasa ma ok 7h wiec nie było problemu. Dodatkowo późniejsze wyjście na szlak daje tą szanse, że słońce zdąży trochę osuszyć rosę na trawach i nie narażę się na przemoknięcie spodni. Trasę rozpocząłem żółtym szlakiem, a następnie skręciłem na czarny w kierunku na Halę Kamińskiego. Po dotarciu na Halę Kamińskiego wszedłem na zielony szlak prowadzący na Jałowcowy Garb a stamtąd na Małą Babią Górę. Tu szlak robi się dośc trudny..różnica wzniesień między Jałowcowym Garbem i Mł. Babią Górą wynosi 500m wiec jest się co wspinać. Dotarcie na ten wypłaszczony szczyt daje jednak dużo satysfakcji...ja wykorzystując piękną pogodę połozyłem sie we wrzosowiskach a leki wiaterek i słoneczko sprawiło, że zapomniałem o całym świecie a czas się dla mnie zatrzymał... no prawie;). Powiem wam że takie uczucie jest niezapomniane i sprawia, że ma sie ochote ciągle wracać w góry dla ponownego przeżywania czegos takiego.

Po tym relaksie i odpoczynku schodziłem do Przełęczy Brona a stamtąd czerwonym szlakiem do schroniska "Markowe Szczawiny".W czasie kiedy tam bylem po raz ostatni (rok 2009) schronisko było w przebudowie, dziś z pewnościa jest juz otwarte, wtedy jedynie w małej drewnianej budce mozna było sobie kupić coś do picia i jakąś drobną przekąskę ale dobre i to kiedy chce sie wypić coś gorącego a własne zapasy niestety dziwnym trafem sie skończyły;). Dalej ze schroniska zielonym szlakiem schodziłem juz w kierunku Zawoji. Droga powrotna zajmuje nie więcej 1,5 h i po tym czasie możemy juz pełni wrażen poszukać sobie jakieś miłej knajpki w której zjemy sobie zasłużoną obiado-kolację

Drugi dzień to wejście na Babią Górę zwana też nie na darmo Diablakiem. Na szczycie tym byłem dwukrotnie o tej samej porze roku jednak aura w obu przypadkach była diametralnie inna. W jednym roku (2008) trafiłem na piekną jesienną pogodę z kilkunastostopniową temperaturą a w kolejnym na śnieg po kolana i temperaturę w ciągu dnia w okolicach -1 stopnia. Ta góra jest naprawde niebezpieczna mimo że stosunkowo niewysoka potrafi spłatać niezłe figle turystom zwłaszcza przy niesprzyjającej aurze. Podejście rozpocząłem zielonym szlakiem aż do wysokości Mokrego Kozubu, następnie skręciłem na niebieski szlak i kolejno na czarny w kierunku schroniska.Tam wybralem żółty szlak zwany "Percią akademików", który prowadzi bezpośrednio na Babią Górę.

Szlak jest dość stromy ale naprawdę polecam go tym którzy lubią poczuć trochę zmęczenia w mięśniach zanim osiagną cel. Szlak jest jednokierunkowy tzn tylko w kierunku na Babią Górę. Po ok 1,5 h wspinaczki docieramy do Diablaka. Wybierajcie jednek ten szlak jedynie przy sprzyjajacej pogodzie i dodatanich temperaturach...w innym wypadku pokryte cienką warstewką lodu "stopnie" szlaku moga wam wedrówkę bardzo uprzykrzyć a w ostateczności też zmusić do zawrócenia kiedy zabraknie jakiejkolwiek przyczepności.

Babia Góra na swym szczycie ma wymurowaną ściankę z kamieni z taką skalna półeczką na której można usiąść. Myslę że konstrukcja ta jest bardzo przydatna przy złej pogodzie która podstępna góra częstuje niejednokrotnie swych "zdobywców". Na powrotną drogę wybrałem czerwony szlak w kierunku na dobrze znana juz schronisko na Markowych Szczawinach

W roku 2009 zrobiłem jeszcze inny szlak na Babią Górę idąc najpierw wzdłóż szosy karpackiej niebieskim szlakiem aż na przełęcz lipnicką a potem czerwonym poprzez Sokolnice(na mapce zaznaczyłem go niebieskimi strzałkami). Wtedy aura jak na początek jesieni mówiąc delikatnie nie sprzyjała..ostatnie podejście to stąpanie w śniegu po kolana a szlak był widoczny tylko dzięki temu że oznakowania ustawione były na drewnianych obmurowanych słupkach. Wtedy naprawde oprócz dobrych butów przydają sie nogawice na spodnie..niestety ja ich nie miałem. Cóż miałem przynajmniej satysfakcję, że i przy takiej pogodzie Diablak musiał mnie "ugościć" na swoim szczycie.

Na koniec chciałbym polecić Wam udział w tzw "Redyku" który właśnie ma miejsce na początku jesieni.Redyk to spęd owiec z hal na zimę do zagród. Z wydarzeniem tym związana jest fajna zabawa i festyn a widok stad owiec pędzonych przez ulice miasteczka robi wrażenie. Podczas redyku można obejrzeć występy zespołów góralskich kupić pamiątki góralskie na jarmarku, a także spróbować lokalnych wyrobów, ja skusiłem sie na smażonego oscypka z sokiem żurawinowym, imprezka jest naprawde sympatyczna zwłaszcza jak sprzyja pogoda i dogrzewa miło jesienne słoneczko.

GALERIA - BESKID ŻYWIECKI