Orla Perć: Zawrat, Świnica

2013-09-27

Orla Perć: Zawrat, Świnica

Trasa ta miała sie stać wyzwaniem dla mnie gdyż jak każdy troche zorientowany w tatrzańskich szlakach wie że Orla Perć jest tym szlakiem który należy do najtrudniejszych w Tatrach. Napisałem miała bo niestety doznałem tu pierwszej porażki od czasu kiedy wędruję po górach.

Na trasie do zdobycia mamy przełęcz i szczyt:

  • Zawrat - 2158 m.n.p.m.
  • Świnica - 2308 m.n.p.m.

Wedrówkę trzeba rozpocząć dość wcześnie rano aby przed zmierzchem zdązyć wrócić - wyruszyłem ok 8.40. Do Kuźnic (czyli na początek szlaku) dotarłem ok 9.00 i stamtąd niebieskim na Przełęcz Między Kopami. Z przełęczy kierowałem się cały czas niebieskim aż do schroniska Murowaniec. W schronisku usłyszałem pierwsze niepokojące wieści od innych turystów że wejście na Zawrat jest niemożliwe. Oczywiście w moim odczuciu te wieści dotyczyły jedynie tych, którzy nie mają w sobie dość determinacji i być może wytrzymalości fizycznej. Po śniadaniu zjedzonym w schronisku ruszyłem dalej niebieskim w kierunku Czarnego Stawu, droga jest przyjemna okolica piękna a pogoda była napradę sprzyjająca. Po mniej wiecej 20 min jesteśmy nad Czarnym Stawem widoki naprawde śliczne (zerknijcie do galerii) ale czas naglił. Plecak na plecy i dalej wzdłuż Czarnego Stawu w kierunku na Zawrat... i tu po pewnym czasie mniej wiecej na wysokści Zmarzłego Stawu (ok 1760 m.n.p.m) zaczeły sie kłopoty.

Problem polegał na cieniutkiej warstewce lodu, która zalegała na szlaku wręcz na każdym jego centymetrze. Brakowało podparcia dla rąk (mimo że rękawiczki miałem załozone) aby móc iść wyżej, wszędzie jak na lodowisku. Buty ślizgały się niebezpiecznie grożąc bolesnym upadkiem i stłuczeniem kolana czy też jakimś innym nieprzyjemnym wypadkiem. Jakimś cudem udało mi się dotrzeć do wysokości zawratowego żlebu ale tu jakby możliwości moje się wyczerpały. Oczywiście, tak jak napisałem wcześnej podejmując ryzyko skręcenia nogi, że o poważniejszej kontuzji nie wspomnę mozna było próbować iść dalej. Przyznam że kilku śmiałków taką próbę podejmowało jednak prawie wszyscy zawracali.

Narastała we mnie rozpacz, że oto góry zagrodziły mi dalszą drogę i tu każą zawrócić, na pocieszenie pozostał fakt że to nie moja słabość kazała mi sie stamtąd wycofać. Stałem tam ok pół godziny patrząc na nieporadne próby kilku zatwardziałych "łazików" próbujących sobie tylko znanymi sposobami wspinać sie wyżej ze świadomością żeja juz kroku dalej nie zrobię. Cóż trzeba było zawrócić...tą samą trasą do Schroniska a dalej zmieniając szlak na żółty przez Dolinę Jaworzynki do Kuźnic.

Zobacz szlak

Na mapie czerwonymi strzałkami zaznaczyłem trasę jaką chciałem pokonać a czarnymi tą jaką udało mi się przebyć, niebieska chorągiewka to miejsce do którego dotarłem najdalej. Oczywiście w przyszłm roku jesli tylko nie będzie innych przeszkód podejmę kolejną próbę i mam nadzieje że tym razem nie będę zmuszony do odwrotu...nie ukrywam że w tym sensie z utęsknieniem wyczekuję kolejnej jesieni, którą przywitam własnie na tym szlaku
(27.09.2013r.)