Osadzki Wierch, Smerek

2024-09-26

Osadzki Wierch, Smerek

Witajcie Bieszczady, znalazłem się tu pierwszy raz w życiu i przyznam że od razu wiedziałem, że nie ostatni. Za cel mojej pierwszej trasy w Bieszczadach obrałem sobie dwa szczyty:

  • Osadzki Wierch 1253 m.n.p.m.
  • Smerek 1222 m.n.p.m.
  • Na trasie znalazłem sie już dośc wcześnie bo ok godz. 9.00, wędrując z Wetliny wzdłuz asfaltowej drogi po ok godzinie skreciłem na czarny szlak w kierunku schroniska "Chatka puchatka". Przy zakupie biletów pracownik parku powiedział że spodziwa sie za kilka godzin dość porywnego wiatru....nie spodziewałem sie, że jego słowa okażą sie tak prorocza i że ten "porywny wiatr" to będzie prawdziwy huragan.

    Po ok 2h marszu dotarłem do żółtego szlaku, ktorym podążyłem w kierunku schroniska. Na tej wysokości drzewa ustępuja już połoninom i naprawdę dało sie już odczus silne podmuchy wiatru mimo że droga jest szeroka asfaltowa miejscami szrutowa a w pewnych miejsach wyłozona kamieniami. Samo podejście do schroniska jest dośc łagodne ale wiatr który osiągal już chyba stopień huraganu skutecznie utrudniał wedrówkę. Po niespełna godzinie dotarłem do schroniska zmęczony i przemoczony bo do tego wiatru dołczył sie padający deszcz.

    Schronisko było przepłnione ludźmi szukającymi schronienia przed wiatrem i deszczem, wiatr był tak silny że drzwiami wejściwymi do schroniska powiewał jak firanką. Znalazłem sobie jakieś jedno z ostatnich miejsc przy stole gdzie posiliłem napiłem się gorącej herbaty z termosu i się trochę obeschłem .

    Po ok 40 min ruszyłem czerwonym szlakiem na Osadczy Wierch, wichura była tak silna że trzeba było iść prawie na pól zgiętym aby Cię nie przewróciła albo nie zmiotła ze szlaku. Przyznam że rózne warunki już w gorach doświadczyłem ale tak przenikliwego wiatru jak na Połoninie Wetlińskiej jeszcze nie (niektórzy turyści trzymali się za ręce aby nie dac się zapchnąć ze szlaku przez wiatr). Idąc dalej i robiąc sobie odpoczynki w jakiś miejscach gdzie rosły kępy krzaków po godzine dotarłem na Osadczy Wierch.

    Zobacz szlak

    Tutaj jakby wiatr trochę osłabł że nawet udało mi się parę fotek zrobić bez obawy że mnie wiatr przewróci. Deszcz też rochę zelżał i z wiekszym spkojem po niespełna 2h dotarlem do Przełęczy Orłowicza. Tu podjąłem decyzję że jednak Smerek musi poczekać do przyszłego roku i po krótkim odpoczynku na przełęczy ruszyłem żółtym szlakiem w kierunku Wetliny.
    Trasa zrobiona 26.09.2026