Zadni Granat przez Żleb Kulczyńskiego

2020-09-24

Zadni Granat przez Żleb Kulczyńskiego
  • Zadni Granat - 2240 m.n.p.m.

No wreszcie..po rocznej przerwie zwów w górach. Przyznam że odcierpiałem tą zeszłoroczną absencję, ale cóż życie kresli własne scenariusze, które nie zawsze zgadzają się z naszymi planami. Wracając do trasy, jak zawsze poranna pobudka i wymarsz tak aby w Kuźnicach być koniecznie przed 9.00. Dalej oczywiście droga do Murowańca niebieskim szlakiem przez Boczań. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu góry nie dość że przywitały mnie ładną pogodą to jeszcze piekną ciepłą jesienną temperaturą. Na szczytach żadnych śniegów czy błota pośniegowego, droga sucha i przyjemna...kurcze doczekałem się. Ostatni mój wypad na Orlą Perć po "kawałek" jeszcze nie zrobionego szlaku a tu taki miły prezent od natury :))

Dobra dość zachwytów bo trasa sama się nie zrobi...do Murowańca planowo docieram po 1,5h od wyruszenia z Kuźnic, ludzi na zewnątrz niewiele, każdy stara się utrzymywac dystans w dobie tej "przeklętej" pandemii. Na szczęście miejsca jest dość i można się spokojnie posilić przed dalszą wędrówką. Po 20 min wyruszam nad Czarny Staw i dalej niebieskim do Zmarzłego Stawu, ta część szlaku jest niezbyt trudna i nie wymaga praktycznie większego wysiłku.
Nad zmarzłym Stawem skręciłem na żółty szlak w kierunku Żlebu Kulczyńskiego. Żółty szlak po chwili przechodzi w Zielony, którym dochodzi się do rozwidlenia w Koziej Dolince. Tam własnie dwa lata temu musiałem zmienić zamiary gdyż nie było zupełnie widac oznakowania czarnego szlaku, teraz wyglądało to o niebo lepiej. Zaczęła się najtrudniejsza część wyprawy podejście żlebem Kulczyńskiego pod czerwony szlak na Orlej Perci. Przyznam że z dość dużym wysiłkiem ale bez jakichś problemów udało mi się tę częśc trasy zrobić. Tu należy uwazać aby w miejscu gdzie czarny szlak styka się z czerwonym skręcić w lewo w kierunku Granatów a nie pchac się do góry na przełęcz.

Po skręceniu na czerwony szlak oczom moim ukazał się dość hardcorowy widok, a mianowicie czerwony szlak tworzyła stroma (jak diabli) rynna o nachyleniu prawie 70stopni o wysokości jakichś 30-40m, na która trzeba się było dostać po łańcuchach i wbitych w skałę stalowych stopniach. Wspinaczka okazała się fajnym wyzwaniem i pokonałem ją dość sprawnie..niestety po wejściu na przełęcz (nie mylic z Przełęczą nad Buczynową Doliną) odezwały się skurcze..najpierw w jednej nodze w udzie za chwilę w drugiej, obawy że tu utkwię na dobre znowu powróciły. Opaski uciskowe zamiast na kolanach wylądowały wyżej na udach..i po dłuższej chwili odpoczynku i rozmasowywania mięśni pozwoliły mi na dalszą, wędrówkę. Mimo wszystko każdy większy wykrok aby pokonac jakąś przeszkodę sprawiał mi ból, który powodował konieczność zatrzymania się i ponownego rozmasowania mięśni.

Zobacz szlak

Wiem że to moja wina bo słabo przygotowalem się kondycyjnie do tego wypadu, na swoje usprawiedliwienie moge tylko podac że zaledwie na dzień przed wyjazdem pozbyłem sie przeziębienia i kataru, który nie pozwolił mi się lepiej przygotować. Wiem jednak na pewno że miesiąc przed kolejna wyprawą trzeba zadbac bardziej o swoja forme, trochę biegów ćwiczeń siłowych i rozciągających... cóż lata płyną i jakos dziwnym trafem nie czuję się młodszy ;)))

Pomimo tych męczących problemów ok 14.00 byłem na Zadnim Granacie...usiadłem gdzieś na jakmiś mchu i przez kilka minut kontestowałem swoje zdobycie całego szlaku Orlej Perci wooow:)). Z Zadniego Granatu skręciłem na zielony szlak i schodziłem do zmarzłego stawu, tu bardzo przydały się kijki, których długość sobie wydłuzyłem aby asekurowac się przy schodzeniu i trochę oszczędzić stawy kolanowe - polecam. Zmęczenie mimo wszystko, spowodowane, słabą kondycją dawało znac o sobie, na szczescie czas był dobry i nie miałem już obaw że mnie zastanie zmierzch. Około 16.00 znalazłem się juz w Murowańcu gdzie zamówiłem sobie herbatkę z cytryną i po 20 min ruszyłem do Kuźnic gdzie idąc znowu niebieskim szlakiem dotarłem po dobrej godzinie.
Na koniec przyznam że chciałem z przełęczy między kopami wrócić do Kużnic dla odmiany żółtym szlakiem przez Doline Jaworzynki, ale usłyszane na szlaku rozmowy o fatalnym stanie tej drogi skłoniły mnie do powrotu "moją tradycyjną" drogą. Z drugiej strony ciekawi mnie czy naprawdę tak kiepski jest stan tego szlaku, ale moje zmęczenie już wtedy nie pozwalało mi tego sprawdzać. Niestety wieczorem okazało się że organizm był tak wykończony że podjęcie wymarszu następnego dnia było niemozliwe tak wiec resztę wypadu spędziłem dochodząc do siebie i łazikując po Zakopanem, cóż Szpiglasowy Wierch zaczeka do przyszłego roku.

Czasy przejść:

  • Kuźnice - schronisko Murowaniec: 1,5h
  • Murowaniec - Zmarzły Staw: 45 min
  • Zmarzły Staw - Zadni Granat: 2h10min
  • Zadni Granat - Murowaniec: 2h
  • Murowaniec - Kuźnice: 1h15min

/trasa zrobiona 24.09.2020 r/