Rabia Skała

2024-09-27

Rabia Skała

Celem tej mojej wędrówki było dotatrcie na szczyt na polsko-słowacjej grnicy:

  • Rabia Skała 1192 m.n.p.m
  • Na trasę wywuszyłem dość późno bo ok 10.30, pierwsz jej cześć wiodąca zielonym szlakiem to prawdziwy hardcore. Myślę że to jedno z trudniejszyh podejść w Bieszczadach, droga wiedzie cały czas stromizną bez dosłownie żadnych wypłaszczeń, gdzie po godzinie marszu dotarłem do dziwnego miejsca. Mianowicie na trasie znajduje sie kilka wbitych w ziemię ok 2 metrowych krzyży, przyznam że nie mam pojęcia skąd się tam wzięly albo co mają upamiętniać.

    W każdym razie od tego miejsca droga zrobila sie o wiele łatwiejsza wiodła przez bukowy las, który wywirał na mnie wrażenia bardziej parku po którym sie spaceruje niż lasu. Po ok 30 min marszu dotarłem do szczytu Jawornik 1021 m.n.pm. skąd skręciłem na żóty szlak w kierunku Rabiej skały. Droga tu jest już dość łagodna i przyjemna a po wyjściu z lasu na połoniny zrobiłem sobie przerwę aby usiąść wśród traw i delektowac sięotaczającym pięknem gór.

    Dalsza droga już na sam szczyt również nie była jakmis wyzwaniem, jednak przed dotarciem na miejsce ...na kilka dzieśąt kroków przed szczytem zacżęly do mnie docierac głosy z tego szczytu. Własciwie głosy i odgłosy przygtowywania pikniku i faktycznie jak dotarłem na miejsce trzech dość zarośniętych facetów raczyło się róznymi konserwami przygotowywanymi na gazowej kuchence...Byli nawet na tyle uprzejmi że chcieli mnie poczestować czymś "mocniejszym" ale podziękowałem zadowalając się herbatą z termosu.

    Kilka chwil spędziłem na pogawdce z tymi jegomosciami którzy okazali sie całkiem sympatyczną ekipą, i następnie ruszyłem jeszcze kawałek za szczytem na takie "Urwisko Riaba" które wg "kolegów od piknika" było ciekawym punktem widokowym. Niestety zalegająca mgła i chmury pokrzyzowaly mi te plany.

    Zobacz szlak

    W drogę powrotną ruszyłem tym samym żółtym szlakiem, którym zamierzałem już dojść do samej Wetliny. No ale tu muszę się przyznać, że napadł mnie głupi pomysł aby skoro widzę juz w oddali miasteczko to może skróce sobie drogę kierując się odgłosem ciągnika który "na pewnoe zjeżdza w tym kierunku".
    No cóz srogo zapłaciłem za to zejście ze szlaku droga ciągnika zamieniła się w grżezawisko błotne i nie wiadomo dokąd prowadziła...a dodatkowo powrót na szlak równiez zajął mi sporo czasu i nie ukrywam że nerwów w jego poszukiwaniu.

    Podsumowując nigdy wiecej nie schodze ze szlaku i to nie tylko ze jest to zabronone, ale dla własnego spokoju, zdrowia i nie narażania się na klopoty
    Trasa zrobiona 27.09.2024